W firmach dokumenty nie mają „czasu na dojrzewanie”. Umowa ma wejść w życie, dyspozycja ma zostać wykonana, zgoda ma zostać odnotowana w systemie. I wtedy pojawia się on: podpis na kserokopii albo w PDF-ie. Niby jest, niby wygląda jak podpis… tylko czy na tej podstawie wolno wyciągać wnioski o tym, że autentyczność podpisu jest pewna, albo że doszło do fałszerstwa podpisu?
Czytaj dalej „Czy podpis na kserokopii można ocenić? Co firma powinna wiedzieć przed oceną autentyczności podpisu”Czy charakter pisma zdradza psychopatę? Granice grafologii, mity i to, co naprawdę widać w piśmie
Słowo „psychopata” ma w sobie magnetyzm, który bywa niebezpieczny. Kiedy ktoś nas zranił, oszukał, przez dłuższy czas mieszał w głowie i jeszcze robił to z uśmiechem, umysł szuka szybkiej etykiety. Takiej, która porządkuje chaos i daje poczucie kontroli. Wtedy pojawia się pytanie, które słyszę wyjątkowo często: czy można to zobaczyć w piśmie ręcznym? Czy grafolog potrafi odczytać z liter, że ma przed sobą psychopatę? Odpowiedź jest bardziej uczciwa, bardziej użyteczna i, paradoksalnie, bardziej uspokajająca niż proste „tak” albo „nie”.
Czytaj dalej „Czy charakter pisma zdradza psychopatę? Granice grafologii, mity i to, co naprawdę widać w piśmie”Weryfikacja podpisu na skanach dokumentów – dlaczego to dziś realne ryzyko
Zanim powiesz „przecież to tylko skan”
Są takie zdania, które padają w firmach, kancelariach i instytucjach z rozbrajającą pewnością. „Podeślij skan z podpisem, wystarczy”. „Wyślij mi PDF-a, ja to dalej puszczę”. „Mamy to na mailu, więc jest ślad”. A potem przychodzi moment, w którym ktoś nagle zaczyna mówić ciszej. Bo okazuje się, że podpis „na skanie” potrafi być równie prawdziwy, jak przelew z tytułem „zwrot nadpłaty” od księcia z Nigerii. Tylko jest znacznie bardziej elegancki, bo wygląda jak formalność.
Czytaj dalej „Weryfikacja podpisu na skanach dokumentów – dlaczego to dziś realne ryzyko”